Po kilku miesiącach pisania tekstów dla stałych zleceniodawców, postanowiłam wypłynąć na szersze wody jako twórca treści. Pierwszym pomysłem na zaistnienie w świadomości większej liczby osób było stworzenie strony internetowej. Postanowiłam stworzyć ją całkowicie samodzielnie, aby wreszcie dowiedzieć się, czym jest ten słynny WordPress i czym to się je. Przy okazji poznałam kilka ciekawych wtyczek do WordPressa. Wśród nich było Yoast SEO, które podobno zrobi za mnie robotę i wypozycjonuje moje teksty, jak tylko zapalę wszystkie światełka. Nie zrobi. Dlaczego? Dowiesz się z dalszej części tekstu.

Do czego jest potrzebne Yoast SEO?

Po ogarnięciu hostingu, domeny i kilku mniej istotnych rzeczy zabrałam się do rzemieślniczej pracy z WordPressem. Co mnie pozytywnie zaskoczyło? To, że WordPress to bardzo intuicyjny CMS (Content Management System). W porównaniu do Joomla!, z której miałam nieprzyjemność korzystać kilka lat temu, WordPress jest wręcz samoobsługowy. Obejrzałam kilka filmów instruktażowych i zabrałam się do pracy metodą prób i błędów (wiadomo, że bardziej błędów). Po pewnym czasie osiągnęłam coś na kształt oczekiwanego efektu. Jest jeszcze kilka rzeczy do zrobienia, ale uważam, że zrobione jest lepsze od doskonałego.

Jednym z ciekawych dodatków do WordPressa, który koniecznie chciałam mieć na swojej stronie, było Yoast SEO. Czytałam w wielu miejscach, że Yoast SEO to absolutny must have, jeżeli chcę, by Wujek Google wysoko pozycjonował moje posty. Wtedy nie wiedziałam jeszcze, że jest to głównie marketingowy bełkot i samo zapalenie światełek może mnie zbliżyć jedynie do bożonarodzeniowej atmosfery.

Czy wtyczka Yoast SEO jest potrzebna?

Jak najbardziej! Gdy dodajesz wpis na bloga, Yoast SEO pokazuje Ci w czasie rzeczywistym, jak Twój tekst będzie wyglądał w Google. Od razu widzisz, co należy poprawić, aby czytelnicy sami chcieli wejść i zatopić się w treści Twoich wpisów.

Dzięki Yoast SEO m.in.:

  • ustawisz adres podstrony,
  • wpiszesz poprawnie meta description,
  • ustalisz główną frazę kluczową.

Pamiętaj, że wtyczka do SEO nie odwali za Ciebie brudnej roboty niezależnie od tego, co wpiszesz w polu słowa kluczowego. Pomóż tej sprytnej wtyczce do WordPressa, używając np. Ubersuggest lub AnswerThePublic. Jeżeli trafisz z treścią Twojego wpisu w temat, który jest potrzebny i poszukuje go wiele osób, będzie on chętnie czytany nawet wtedy, gdy nie zapalisz wszystkich światełek na zielono.

Chcesz dowiedzieć się, co oznacza tajemniczy skrót ZZS? Zajrzyj do TEGO WPISU.